Jak nauczyć kota schodzenia z biurka?

Pisząc kilka tygodni temu o kocie na biurku, jak zwykle przyjęłam postawę: „to kot – będzie siedział tam, gdzie chce, jedyne co możesz zrobić, to zaakceptować ten fakt” i jest to prawda, ale nie cała. Co się w między czasie zmieniło?

Skończyłam kurs „Najpierw wytresuj kurczaka” (polecam!) dotyczący treningu opartego na pozytywnym wzmacnianiu. Chodzi o to, by umieć zauważyć istniejące już zachowania danego zwierzęcia i wyławiać z nich te, z którymi można pracować dalej, by osiągnąć dany cel – te zachowania nagradzasz. Nie robisz nic więcej – tylko nagradzasz. Wiem, że brzmi to dość mgliście, dlatego najlepiej uczyć się podczas praktyki tak, jak na warsztatach. Choć na początku byłam nastawiona dość sceptycznie co do mojej przyszłości trenerskiej, to pod koniec warsztatów, gdy w końcu udało mi się przekazać kurze o co mi chodzi, pomyślałam, że może uda mi się nawiązać taką nić porozumienia również z moim własnym kotem.

Powyżej widać dziobanie w target – kura na początku nie zauważała nawet linijki na stole, a co dopiero zielonego trójkąta, w który ma dziobać. Nagranie jest z ostatniego dnia, kiedy już wie doskonale, o co mi chodzi i nawet wyskakuje do linijki, by dziobnąć w odpowiedni punkt i w nagrodę dostać ziarno.

Tu jeszcze nauka obracania:

Pisząc „nauka” mam bardziej na myśli proces, w którym to JA uczę się jak nauczyć czegoś kurę, bo gdy już następował ten moment „załapania” przez kurę o co mi chodzi, to reszta szła jak z płatka. Kura uczy się bowiem bardzo szybko, ale pod warunkiem, że ma dobrego instruktora. To bardzo „zero-jedynkowe” zwierzę – niczego się raczej nie domyśli, dość szybko się nudzi i niecierpliwi i trudno jej zapomnieć o Twoich błędach 🙂

Już w trakcie warsztatów przyszło mi do głowy, że mogę z Trójką zacząć od czegoś dość podstawowego, czyli od schodzenia z biurka. Chodzi tu o to, by doświadczenie treningu było dla zwierzęcia pozytywne, dlatego nie mogłam trzymać się oklepanego „ZEJDŹ” albo: „NA DÓŁ”, bo te zwroty już zna i choć czasem działają, to zawsze ją wkurzają. Postanowiłam, że będzie schodzić na „BACH”. Kiedy mówię BACH ma zejść z biurka. Zaczęłam od tego, że w momencie jak zamierzała z niego zejść, wykonywała już taki ruch, że było wiadomo, że zaraz zeskoczy na dół, mówiłam: BACH! i ją nagradzałam smaczkiem, gdy była już na dole. Z czasem przesuwałam moment powiedzenia „BACH” coraz wcześniej, aż skojarzyła sobie wszystkie fakty i teraz schodzi z biurka na moją komendę! 

Oczekując na smaczka… a potem zaraz na nie wchodzi z powrotem, bo chce przecież dostać następnego 🙂 Nie przemyślałam po prostu wszystkiego 🙂 Jednak sam fakt, że jest między nami jakieś porozumienie i ona COŚ robi na mój sygnał, jest dla mnie kamieniem milowym w naszej relacji 😉 Szczególnie, że sama nauka zajęła tak naprawdę tylko kilkanaście moich „bach” rozłożonych na 2-3 dni.

Kolejnym zadaniem, które dla niej wymyśliłam, było dawanie piątek:

Tak, daje piątki siedząc na biurku… 🙂 Będziemy jeszcze nad tym pracować. Tak naprawdę cała trudność polega na tym, by dobrze ten proces nauki zaplanować, by tak naprawdę wiedzieć, czego się od kota oczekuje. Chciałam żeby schodziła z biurka? Schodzi! Nauczyła się tego bez problemu. Ale żeby z niego zejść, musi najpierw na nie wejść, prawda? 🙂 Będę Was informować o naszych postępach…

Jeśli chcesz dowiedzieć się czegoś więcej o tym treningu, zapraszam na stronę warsztatów, do których link znajdziesz na początku wpisu, oraz do lektury książki:

http://lubimyczytac.pl/ksiazka/15260/najpierw-wytresuj-kurczaka

Choć przyznam szczerze, że gdybym nie skończyła najpierw warsztatów, to książka byłaby dla mnie czasem niejasna. W fajny, przystępny sposób metoda opisana jest tutaj:

https://www.maxandmrau.pl/Trening-z-kotem-czy-to-mozliwe-Cz-2-akcesoria-przydatne-przy-trenowaniu-z-kotem-i-cwiczenia-blog-pol-1538138447.html

Ps. Jeszcze odnośnie używania klikera w treningu z kotem. Posiadam takowe narzędzie i nawet zaczęłam już używać, ale mam na razie wrażenie, że dla Trójki ten dźwięk jest zbyt głośny. Dla Czwórki na pewno, bo ucieka 🙂 Schodzenia z biurka i dawania piątek nauczyłyśmy się bez niego, ale na pewno damy mu jeszcze szansę. Myślę, że gdy będę chciała nauczyć ją siadania na komendę „siad!”, będzie niezbędny, bo tylko on daje możliwość pokazania zwierzęciu, o który dokładnie moment w jego zachowaniu chodzi.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s